Kuszenie Jaśniepana

Zawsze kiedy mój Jaśniepan próbuje coś zmalować, widzę tę wewnętrzną walkę na jego futerkowej twarzy. Nie muszę Wam chyba mówić, że przeważnie wygrywa diabeł 🙂

Kupiłam sobie kiedyś, za całe dwa pisiont, spodnie trekingowe w lumpeksie. Idealne na mnie, nawet skrócone pod długość, a raczej krótkość moich grubych nóżek. Cieszyłam się jak dziecko na te spodnie, i co? Pierwsze, co zrobiłam, to usiadłam w żywicy i mam teraz na tych gatkach ogromną żywiczną plamę, która wypada gdzieś po środku, między pośladkami. Nie, to nie może być seksowna plamka gdzieś na lewym pośladku. To musi być solidny kleks, który niestety wygląda na wszystko, tylko nie na żywicę 🙁 A wiecie jak łatwo i przyjemnie jest to cholerstwo sprać. Kiedyś żywica nakapała mi na moje UFO (w sensie moja Honda Civic się tak nazywa), więc wzięłam nitro i chciałam tę żywicę sczyścić. Lakier zszedł, żywica została i mam teraz białe listewki przy szybach, zamiast mieć czarnych. Oczywiście z żywicą mam te listewki, żeby nie było.

Oglądałam dziś horror “Romina”. Jeśli jesteście fanami filmów grozy z rodzaju “I spit on your grave”, będziecie więcej niż zadowoleni. Jeśli nie, odpuśćcie. Na końcu jest nawet fajny zwrot akcji. Trochę go przeczuwałam, trochę mię zaskoczył. Aktorzy nawet fajnie grają. No i krajobrazy są ładne. W sumie więc warto, ale tylko dla wytrwałych, lubiących dość krwawe horrory o zemście, przemocy i psychopatach.

Film katastroficzny “How it ends”: Forest Whitaker gra nieźle, jak zawsze, Theo James gra jak zawsze. Znaczy jest tą samą postacią, którą był w cyklu “Niezgodna” i generalnie tak samo przystojnie wygląda. Sam film jest po prostu dość przewidywalny, ale to bardzo bezpieczna pozycja, jak chcecie sobie obejrzeć coś wieczorkiem, w fajnym towarzystwie, do michy popcornu, piwa i chipsów. Nic nie zaskakuje, nic nie przeraża, film leci i można sobie gadać. Jest po prostu wyważonym obrazem postapokaliptycznym w raczej łagodnej wersji. Mnie wkurzyło, że przeważająca ilość filmów katastroficznych kręci się wokół tego, że to grupa dzielnych mężczyzn idzie na ratunek niewieście w potrzebie, do tego przeważnie niewieście ciężarnej, słabej i dosyć bezradnej. Marzę o tym, żeby nakręcić film o dzielnej, jurnej babie, która ratuje ukochanego: wrażliwego programistę uwięzionego w ruinach wieżowca oblężonego przez zombie. Albo coś w tym stylu. Tylko ciężko będzie wmówić widzom, że programista jest ciężarny. Wiecie, nie przeszkadza mi, że mężczyzna rusza na odsiecz ukochanej, ale te scenariusze, powielane w tysiącach, robią się męczące i utrwalają dziwny stereotyp słabej, uzależnionej od mężczyzny płci słabej. Poza tym ja sama nie czekałabym na to, aż Mój Mi On mię uratuje. Wzięłabym giwerę pod pachę, w kieszenie granaty i poszłabym go szukać. I myślę, że większość Was, odważnych, silnych kobiet, zrobiłaby to samo, a nie siedziała schowana. W przypadku “How it ends” z sąsiadem (sorry za spoiler, i tak byście się domyślili). Ale generalnie film do oglądania.

Widziałam jeszcze thriller “The Watcher” z 2016 roku i on mi się bardzo podobał. Dużo zwrotów akcji, trzymający w napięciu praktycznie od początku. Niczego nie można być pewnym. Takie filmy lubię. Nie przejmujcie się niską oceną na Filmweb. Często dobre horrory i thrillery mają tam zaniżone oceny. Wiadomo, że miłośnik/miłośniczka romansów, komedii czy wysublimowanego kina ambitnego, zobaczy w tym raczej dno i obraz oceni nisko, ale ja oceniam jako amator, który ogląda horrory. I thrillery, a nie potrafi się za bardzo poruszać w świecie romansów, komedii czy wysublimowanego kina ambitnego (wierzcie mi, próbowałam. Nie czuję klimatu). Ale jak ktoś lubi thrillery, “The Watcher” pewnie będzie mu się podobał. Polecam.

A teraz Jaśniepan:

zrzut © Magdalena Gałęzia

Miłego dzionka, Kochani.
Miłozwierz przesyła baranki :3
Mój Patronite: https://patronite.pl/milozwierz

Dodaj komentarz

© Magdalena Gałęzia | 2018

NIP: 9591558878 | REGON: 021869820 | Polityka prywatności

Wykonanie strony: Małgorzata Skibińska

Top
%d bloggers like this: