Gra o tron i historia pewnego polipa

Grę o tron prowadzimy z Jaśniepanem każdego poranka.
Prawo do zasiadania na nim rości sobie każde z nas. Gra jest okrutna, krwawa, zresztą na pewno czytaliście książki albo oglądaliście na ejdżbio serial. Ja jestem Matką Kotów, Jaśniepan to Kot, Który Nie Szanuje Matki, Pierwszy Tego Imienia (nie mogło być inaczej), poznałam jeszcze Khala Drogo, to było jak prowadziłam sklepik zoologiczny. Co chwilę ktoś przychodził i mówił: “Drogo”. Znać, chyba się przedstawiał. W sumie mogłam mówić o sobie Tyrion, bo nie dość, że jestem malutka, to jeszcze tyrałam w tym sklepiku od rana do nocy. Magdalena Tyrion Gałęzia, Zatyrana na Śmierć, Pierwsza Tego Imienia.

Co do polipa… To bardzo długa historia. Po prostu kiedyś mój ginekolog stwierdził, że mam w macicy polipa (proszę, nie wzdrygajcie się, mam macicę, tak jak mam głowę, oczy, zęby, szyję i stopy – nie tylko oczywiście, mam też inne części ciała, ale nie chce mi się wymieniać wszystkich, a też nie chciałabym, żeby jakaś część poczuła się pominięta i było jej z tego powodu smutno). Ukrywanie przez kobiety faktu, że miewają piersi, macice i jajniki prowadzi potem do kompletnie rozpapranych, zaniedbanych raków i przedwczesnego umierania w ogromnym cierpieniu, a tego wszyscy tutaj na pewno byśmy nie chcieli. Ani dla mnie, ani dla siebie. Nie bójmy się więc powiedzieć, że mamy macice (znaczy, Panom to wyznanie odpuszczę, możecie, Chłopaki, nie mówić). Nie dajmy też sobie wmawiać, że te macice to coś strasznego, chociaż dzisiaj widziałam swoją od środka i muszę przyznać, że to dziwne, odludne, ciemne miejsce i nie chciałabym spędzać tam dziewięciu miesięcy. Na szczęście mam to za sobą. Znaczy nie spędzałam dziewięciu miesięcy w swojej własnej macicy, tylko w macicy mojej Mamy. Przetrwałam, ale i tak po dziewięciu miesiącach postanowiłam się wyprowadzić.

No i zrobił mi się polip. 9 mm pięknego, dorodnego polipa na ścianie macicy, no i mój lekarz wysiudał mię na histeroskopię. W sumie dobrze, bo comiesięczne, prywatne doglądanie tego maleńkiego cudu z endometrium za pomocą USG zaczęło poważnie niepokoić mię finansowo, żeby nie powiedzieć: nieubłaganie pchało mię w stronę bankructwa. No i gdzieś na początku kwietnia zapisałam się na tę histeroskopię na NFZ. Zabieg miałam dzisiaj po południu… Jest ostatni dzień lipca. Wiem, co napiszecie. Że powinnam się cieszyć, że tego samego roku, bądź w tym samym wieku. Cieszę się. Niezmiernie.

W ogóle ta cała histeroskopia to nic strasznego. Jeśli któraś z Was, Kochane, wybiera się, nie ma się czego obawiać, sprawdziłam to dla Was. Pani Położna na dzień dobry naćpała mię dożylnie ketonalem, więc od razu poprawił mi się nastrój (od rana, od klimy samochodowej cholernie bolały mię zatoki, przeszło jak ręką odjął). Potem najgorsza rzecz: znieczulenie doszyjkowe. Kłujące, ale też bez przesady. Odczucie porównywalne ze znieczuleniem dentystycznym, tylko boli kilka pięter niżej. No a potem zupełnie bezbolesne oglądanie macicy napompowanej solą fizjologiczną. No i Pan Doktor spojrzał i mówi:
– Nie ma.
– Matko boska, czego nie ma?! – Aż mię podniosło na fotelu. Mój Pan Doktor Ginekolog nie wspominał mi, że czegokolwiek nie mam. Nigdy nie czułam się też za specjalnie wybrakowana. A tu się okazuje, że nie ma i koniec.
– No polipa nie ma – powiedział ze zdziwieniem lekarz. – W sumie niczego tu nie ma.
– Ooo… – Był to jedyny inteligentny i błyskotliwy komentarz, jaki udało mi się z siebie wykrzesać. Gdzie jest, pomyślałam, mój cholerny polip? Gdzie jest, kurła, ten zasłany polip??? Gdzie, kurła jest POLIP???
Okazało się, że widocznie złuszczył się, odpadł, a miejsce po nim samoistnie zarosło.
Pięknie. Zasuwałam do Leśnicy w tym przeklętym upale, dałam się naćpać i wypatroszyć po to, żeby przekonać się, że polipa nie ma… Ogrom mojego życiowego pecha przestał być dla mnie straszny, a stał się komedią. Polipa nie ma, a ja mam na tydzień zakaz moich ukochanych, długaśnych kąpieli. Słowem: udany bal, tylko wódka ciepła…

Z tą ponurą refleksją Was, Kochani, zostawię.
Trzymajcie się ciepło… a tfuuu… chłodno.
Milozwierz przesyła najserdeczniejsze baranki :3
Mój Patronite: https://patronite.pl/milozwierz

graotron © Magdalena Gałęzia

Dodaj komentarz

© Magdalena Gałęzia | 2018

NIP: 9591558878 | REGON: 021869820 | Polityka prywatności

Wykonanie strony: Małgorzata Skibińska

Top
%d bloggers like this: