Emerytura na R.O.D.O.S.

R.O.D.O.S – Rodzinne Ogródki Działkowe Ogrodzone Siatką.
Dziś ZUS przysłał mi prognozowaną wysokość mojej emerytury. Zrozumiałam wtedy słowa wróżki, która wywróżyła mi kiedyś, że emeryturę mą spędzę na jednej z greckich wysp. Szkopuł w tym, że jakiś czas temu Krzysiek sprzedał swój Ogródek Działkowy Ogrodzony Siatką i nawet tego ogródka nie mamy. Nie wiem, może ktoś mi wydzierżawi za frajer, żeby proroctwo mogło się spełnić.
Poniżej macie Państwo prognozowaną wysokość emerytury małego przedsiębiorcy po sześciu latach prowadzenia biznesu. Ani się za to ubrać, ani upić, nie mówiąc o jakimkolwiek godnym przeżyciu miesiąca. My, najmniejsi biznesmeni, spotkamy się przeto w cieciówkach i na innych portierniach, gdzie do końca życia będziemy zasuwać na kufelek chlebka i żarcie dla kotów.

JEzus

Słyszałam nowe przygody z handlarzami samochodowymi. Pierwszy handlarz mówił, że jak się na desce rozdzielczej świeci kontrolka “check engine”, to jak przyjdzie elektryk i sprawi, że kontrolka zniknie, to auto tak jakby samo się naprawi. To tak jakby, proszę Państwa, wmawiać sobie, że raka mózgu uzdrawia Apap. Owszem, ból znika, ale jest to działanie doraźne, nie zwalczające raka. Zgaszenie kontrolki nie naprawia awarii. Od razu, odnośnie raka, przypomniała mi się prawoskrętna (i lewoskrętna) witamina C. Co za uroczy specyfik… Prawie tak samo uroczy jak Panowie zawodowo sprzedający samochody.
Drugi Pan Handlarz opisał na samochodzie każdą najmniejszą ryskę, a “zapomniał” dopisać, że auto jest po gradobiciu. Gradobicie? Drobiazg przecież. Generalnie w samochodach dach i szyby nie są potrzebne, jak silnik gra, prawda? Klienci marudy, przejmują się pierdołami…

Dla uczczenia tych historii przygotowałam Państwu komiks o piesku sąsiadów (trochę odbiegający od tematu, ale to nic). Chyba każdy z Was zna takiego pieska. My też 🙂

pieseksąsiadów © Magdalena Gałęzia

Piesek szczeka jak nakręcony, sąsiedzi krzyczą, żeby go uciszyć, potem zaczynają się przekrzykiwać (sąsiedzi i piesek) i nic się nie zmienia. Generalnie stan taki trwa już od około siedmiu lat i zanosi się co najmniej na drugie tyle (mam nadzieję, źle pieskowi nie życzę, sąsiedzi też są ok). To tylko takie śmieszne, jak się tego słucha od tylu lat 🙂

Wczoraj nie było mię z Wami, Kochani, bo zwiałam w górki. Jakoś tak coraz trudniej wytrzymać mi w mieście. No i wzięłam i uciekłam. Siedziałam w najciemniejszym kąciku werandy Chaty Bimbrowników i pisałam powieść. Wkoło szumiał tylko las i ćwierkały ptaki. W oddali, między łanami zbóż, przechadzała się Południca. Wysoka i piękna, ulotna w rozedrganym żarem powietrzu. Machała mi białą, wąską dłonią. Na smyczy prowadziła słońce.

Przedwczoraj w nocy byłam z Gosią w kinie na filmie “Przebudzenie Dusz”. Podobał mi się. Bardzo mi się podobał. Były momenty, które mię zafascynowały, były takie, że się bałam. Ja, stary horrorowy wyjadacz, podskakiwałam na kinowym fotelu. I dużo się w tym filmie działo. I było dużo powtarzających się szczegółów do wyłapania, które na końcu filmu dały odpowiedź na pytanie, o co w ogóle w tym filmie chodziło. No i aktorzy grali bosko, cudnie i uroczo. Bardzo, bardzo polecam ten obraz. Potem, po filmie, wracałam sobie do domu samochodem przez uśpiony Wrocław. Lubię jeździć w nocy po mieście. Wiem, że to parszywie zabrzmi, ale lubię takie niegroźne ściganki, kiedy światła na skrzyżowaniach już nie działają i można sobie chyłkiem depnąć. Kiedy można tańczyć po pasach ruchu, podścigując się z innymi nocnymi włóczęgami. I patrzeć na te wszystkie światła i neony. Wtedy lubię miasta. Kiedy jestem tylko ja, miasto, noc i samochód (rany, wyszedł mi prawie tytuł kawałka rapera Eldo “Noc, rap i samochód“. Niech będzie. Lubię ten kawałek, chociaż poglądy Leszka Kaźmirczaka zdecydowanie nie są moimi poglądami). Teraz mam fazę na piosenkę “Telefon” Power of Trinity. Nie wiem czemu. Czasem tak mam, że słucham w kółko jakiegoś kawałka. To podobno system samonagradzania się mózgu, bo wielokrotne słuchanie kawałka, który nam się podoba, wprawia w euforię mózgowy ośrodek nagrody i uwalnia jakieś związki, które dają odczucie euforii. Kurczę, walić to, walić te wszystkie teorie. Już niedługo będziemy się zastanawiać nawet nad sensem tego, w którą stronę wieszamy w kiblu rolkę papieru toaletowego.

Ja wieszam zawsze tak, że wałek jest od ściany, a papier wyciąga się na zewnątrz. Jak ktoś chce, może to analizować, ale powiem szczerze: od zawsze tak wieszam, więc coś musi w tym być 😀
Zapytam nieskromnie: jak Wy wieszacie? Ma to dla Was znaczenie?
Tylko błagam, bez gównoburzy, bo jak się zrobi gównoburza o to, kto jak wiesza papier w kiblu, stracę do końca wiarę w człowieka 😀 😀 😀

Wczoraj w nocy byliśmy z K. na piwie u sąsiadów: Anety i Daniela. Było zajebiście: gadaliśmy o prawach fizyki i bogu. A raczej bogach. O szybkich samochodach. O początkach świata. I o snach. Bezgranicznie uwielbiam takie dyskusje. W ogóle (jeśli już muszę dyskutować) cenię sobie wszystkie dyskusje wychodzące poza pogodę i prowadzenie gospodarstwa domowego. Nie mam nic do prowadzenia domu, ale w ogóle się na tym nie znam i wolę się nie wypowiadać. Prawie nie sprzątam. Nie gotuję. Nie prasuję. Nie szyję, nie robię na drutach, a moje domowe kwiatki zawsze biorą doniczki pod pachy i wyprowadzają się do sąsiadów. Jestem naprawdę chujową panią domu. Wiem. Ale to w sobie lubię i nigdy tego nie ukrywałam.

Jak Wasze kotasy znoszą upały?
Moje całymi dniami leżą rozlane na łóżku bądź meblach i nie poruszają się wcale.
Ja też mam ochotę się rozlać. Ochronny egzoszkielet z sadła trzyma mię jednak w jednym kawałku.
Wszystkiego chłodnego, Kochani.
Miłozwierz przesyła baranki :3
Mój Patronite: https://patronite.pl/milozwierz

rozpuszczalnik © Magdalena Gałęzia

Dodaj komentarz

© Magdalena Gałęzia | 2018

NIP: 9591558878 | REGON: 021869820 | Polityka prywatności

Wykonanie strony: Małgorzata Skibińska

Top
%d bloggers like this: