Archie

Rycerz Archibald Fryderyk Ulryk Jauer von Babenthal był zdziwiony. W jednej sekundzie szarżował na swoim czarnym, bojowym ogierze prosto we wrzące wrzaskami i łomotem serce bitwy pod Babim Dołem, w drugiej sekundzie otrzymał pchnięcie w pierś (nawet nie bardzo bolesne), w trzeciej ocknął się w krzakach, na leżu z wyschniętych liści. Spoczywał przy ciepłym brzuchu dzikiej kocicy i pił. Pomyślał sobie, że szpiedzy księcia mieli rację i że wrogowie musieli mieć w armii czarodzieja, [...]  Czytaj dalej

Bunia

Bunia żyła prawie sto lat i nikt tak naprawdę nie wierzył, że Bunia kiedykolwiek umrze. Znaczy ze względu na spore mieszkanie będące w posiadaniu wspomnianej, cała rodzina miała ku temu cichą nadzieję, ale głośno nikt nigdy niczego nie powiedział. No może poza Alojzym, mężem wnuczki Buni, który usłyszawszy na pewnym weselu, że Bunia ma na imię Nadzieja, wysyczał, że niestety nadzieja zawsze umiera ostatnia. Nikt nie podłapał żartu. Ot, Bunia zawsze była i nikomu nie [...]  Czytaj dalej

Dwa kieliszki

Podróże w czasie są fajne.
Tak przynajmniej myślała sobie Muszka, kiedy stała w auli Instytutu Magii i patrzyła na pomarszczoną twarz Grzymisława, maga z którym miała odbyć swą pierwszą międzyczasową przejażdżkę. Myślała, że będzie w tym coś szczególnego, jednak sam początek rytuału srodze ją rozczarował. Grzymisław wyjął spod granatowej szaty w złote gwiazdy piersiówkę i do dwóch literatek hojnie nalał wódki.
– Wódka – powiedział przemądrzale [...]  Czytaj dalej

Osuwisko kamieni

Chatka na kurzej stopce tonęła w półmroku. Wewnątrz, przy stole siedziały dwie Wiedźmy: Muszka i Flo (od Florentyny). W kącie, na sporym łóżku, pod toną kołder, wił się jęczący kształt. Z bliska można było ustalić płeć męską. Był to Roderyk, znany na całą okolicę Wioskowy Rębajło i moczymorda (okazjonalnie), upijający się na Hemingwaya, a więc niegroźny w kwestii alkoholu. Tym razem jednak Roderyk był trzeźwy.
– Musisz, kochana – powiedziała Flo [...]  Czytaj dalej

Ludzkie serce

Marysia, zwana przez swoich nieistniejących przyjaciół Czerwonym Kapturkiem, szła sobie przez las. Szła niespiesznie, zważając żeby ostre jęzory jeżyn czyhające w trawach nie podrapały jej łydek. Szła w ciszy. Nie śpiewała, ani nie pogwizdywała. Słuchała ptasich treli i myślała sobie, co też porabia jej ukochana Babunia, mieszkająca w Środku Lasu. Nie spodziewała się zagrożenia, dlatego straciła czujność. W sensie w lesie nigdy nie była zbyt czujna i to się na niej [...]  Czytaj dalej

Dzień kobiet

Rębajło szedł przez wioskę wolnym krokiem. Nie, to nie jest dobre zdanie rozpoczynające tę historię. Dobre zdanie powinno być takie, żeby zatrzymało czytelnika w świecie opowieści.
Spróbujmy więc jeszcze raz:
Z marketu Kokcinelo wyrwał się nieznośny wrzask bólu, który szybko utonął w powodzi przekleństw. Rozległ się rumor i ściany sklepu zadrżały. Dach podskoczył. Wewnątrz dyskontu panował chaos, przetykany rykami, wyciem i wulgaryzmami. Nagle rozsuwane [...]  Czytaj dalej

© Magdalena Gałęzia | 2018

NIP: 9591558878 | REGON: 021869820 | Polityka prywatności

Wykonanie strony: Małgorzata Skibińska

Top