Ulubiona piosenka Jaśniepana

Jaśniepan bardzo lubi słuchać radia. Szczególnie podczas kąpieli. To znaczy: ja się kąpię, a Jaśniepan słucha, żeby nie było niejasności.

W łazience mamy nastoletnie radio, które służyło jeszcze mojej świętej pamięci cioci-babci Hani do słuchania pewnej rozgłośni na „M”, której ja osobiście nie lubię. Ja słucham innej rozgłośni, też na „M”, ale nie z Torunia. Moja jest bardziej rockowa i nie podaje co rusz numeru konta. Najwyżej rozdaje bilety na różne wydarzenia festiwalowe. No i mamy to radyjko w łazience i jak tylko idziemy się kąpać, włączamy sobie. Jaśniepan mości się na zamkniętym sedesie, ja wwalam do kipiącej pianą wanny i wspólnie słuchamy radia.

Zauważyłam, że ulubioną piosenką Jaśniepana jest ostatnimi czasy „Hunger” Florence and The Machine. Kiedy tylko kawałek zaczyna lecieć, Jaśniepan przymyka oczy i wydłuża mu się twarz jak wybitnemu koneserowi muzyki. Ustawia uszy na radio i słucha w zadumie. Nie lubi kawałków z męskimi wokalami. Podczas kawałków T.Love wychodzi z łazienki. Nie wiem czemu. Ja do T.Love nic nie mam. No ale gusta gustami i nie będę się o to kłócić z moim kotem.

Teraz ja piszę do Was post, a Jaśniepan kasztani w kuwecie. Nie było mię w domu ostatnie trzy godziny, Jaśniepan oczywiście mógł się wyksztanić wtedy, ale co to, to nie. Musiał poczekać i musi to robić teraz, kiedy mogę czujnym okiem (i jeszcze czulszym nosem) rejestrować, co się dzieje w kuwecie. Teraz tradycyjnie on się wentyluje przy rozszczelnionym oknie, a ja siedzę w tym smrodku, próbując skończyć wpis.
U dentysty było spoko. Poprosiłam bez znieczulenia. Bolało, ale co z tego? Kiedy już pozbyłam się dentofobii jest mi w sumie wszystko jedno, co Pani Stomatolog ze mną robi. Siedzę sobie spokojnie. Potem żegnam się miło, płacę i wychodzę.
Potem trochę biegałam z towarem. Chcę tymi dowózkami zarobić chociaż na ZUS. Jest duża szansa.
Potem wałęsaliśmy się po markecie budowlanym, szukając rury od kibla z wpustem na węża od pralki. Nie przypuszczałam, że jest tyle rodzajów rur do kibla. Oglądałam wszystkie, próbując sobie wyobrazić sedesy uzbrojone w ten cały sprzęt. Po drodze próbowaliśmy wyjaśnić pewnej starszej Pani, jak przy pomocy silikonu i kawałka gumy zatkać awaryjny wypust od zlewu. Jakiś cwany hydraulik wziął od tej Pani pieniądze, a nie przymocował rurek i okazało się, że woda leje się tej Pani do szafki. No ale co można poradzić zdalnie? Potem Pan z marketu budowlanego próbował wcisnąć tej Pani tubę silikonu wyciskanego pistoletem i doszło do małej awanturki. Znaczy ta Pani się awanturowała, że chciała silikon w małej tubce, a Pan z obsługi wysłał ją na stanowisko z klejami. Czasem nie wiem, po której stronie sporu mam stanąć i mam ochotę wiać. Tym razem jakimś cudem zachowaliśmy neutralność. Silikonu w tubce finalnie nie znalazłam.

Miłego wieczoru, Kochani.
Miłozwierz przesyła baranki :3
Mój Patronite:

radio © Magdalena Gałęzia

Dodaj komentarz

© Magdalena Gałęzia | 2018

NIP: 9591558878 | REGON: 021869820 | Polityka prywatności

Wykonanie strony: Małgorzata Skibińska

Top
%d bloggers like this: