Na podbój świata

Na podbój świata ruszyłam i płakałam.
Nie, żartuję. Nic takiego się nie stało. Po prostu szukam etatowej pracy.
Z 8 lat temu, kiedy ostatni raz szukałam pracy, wszystko wyglądało tak, że wysyłało się 12236874234643 życiorysy i 12236874234643 listy motywacyjne, z czego po trzech miesiącach dzwonił jeden telefon. Teraz wysyła się jedno CV a dzwonią 12236874234643 telefony.
Nie no, żartuję, nie ma tak dobrze.Rzeczywiście powysyłałam kilka CV’ek i odbyłam kilka rozmów kwalifikacyjnych. Wszystkie równie miłe. Wyłoniłam dwie opcje: sieciówkę i małą rodzinną firmę z wielkimi perspektywami. Rozum każe wybrać sieciówkę, bo niezła pensja, ale serce… kiedy zobaczyłam tę firmę, miałam ochotę paść na glebę i wlec się za szefem, żeby mię zatrudnił. Święty spokój, pozytywne wnętrze, skupienie, mnóstwo energii. Kreatywny wszechświat. Możliwość uczenia się, poszerzania horyzontów. Mili ludzie. A wszystko rzut beretem od Lechitkowa. Tak blisko, że mogłabym do pracy chodzić w piżamie, z kubkiem kawy w łapce. Tak, zakrzyknęło serce. To może być to, droga Gałęziu!
I teraz nie wiem. Fizyczny zapieprz i hajs, czy mniejszy hajs i rozwój… Wiecie, jestem taką sierotką, co przez większość życia kieruje się podrygami serducha i chyba dlatego nie jestem za dobą bizneswoman.
Właśnie szef z firmy rodzinnej zapytał mię, dlaczego nie poprowadzę Miłozwierza biznesowo i nie staram się zrobić na nim większego hajsu. No właśnie, sama zaczęłam się nad tym zastanawiać i doszłam do wniosku, że to chyba nie mogłoby się udać. Bo Miłozwierz jest osobisty, mój, to moje dziecko, mój pamiętnik, kawałki mojej duszy uwięzione gdzieś w niebycie internetów. Moje coś dla kogoś, kiedy mnie już nie będzie. Nie umiem go oszlifować i przeliczyć na hajs. Jest mi zbyt bliski, ciepły, osobisty. Tak jak Wy jesteście mi zbyt bliscy. Nie chciałabym Was nagle zostawić po to, żeby reklamami kupić masę fanów i zacząć publikować dla nich grzeczne i poprawne rzeczy. Oczywiście przeczytałam sama siebie „Grzeszne i poprawne” i myślę sobie: Gałęzia, kurła, co ty wypisujesz???” Ale na szczęście napisałam grzeCZne. Przez „czy”. Rzadko piszę wyraz „grzeczny”, stąd te rozterki.
Przerobić Miłozwierza na nieemocjonalne posty zapewne, bo kiedyś bardzo komuś przeszkadzało, że moje posty są emocjonalne. A jakie mają być? To mój pamiętnik, mój głos, a nie elementarz do nauki wsadzania kija w dupę. Przepraszam, być może są na świecie osoby, które piszą nieemocjonalny pamiętnik. Ja taką osobą nie jestem.
A co do prac, zobaczymy, sprawa jest rozwojowa. W sieciówce mam dzień próbny w przyszły wtorek, trzymajcie się, będzie rzucało, jak jeepem w „Parku Jurajskim”, kiedy kopał weń Tyranozaur. Pamiętacie tę scenę? Nie, przepraszam, to był chyba Ford Explorer. Ten, który potem wisiał na drzewie. W ogóle „Park Jurajski”, szczególnie jedynka, był świetny. Jeszcze bardziej podobała mi się książka.
Dziś idę do kina na film „The Meg (aloman)” jak to dodała moje siostra, wiecie, ten o bardzo dużym rekinie megalodonie. Już teraz wydaje mi się, że fabuła to z lekka naginka z napinką, bo nie dość, że szkaluje rekiny, to jeszcze wyobraźcie sobie, że znajdujecie gdzieś żywą skamielinę. Organizm, który nie powinien już istnieć, powinien wyginąć, i co? Wy go wyginywacie do końca? (Sorry, nie jestem pewna, czy tak to się odmienia). W sensie zabijacie ten ostatni egzemplarz, zamiast go badać? Poznać? Otoczyć opieką? No ale zobaczymy. Lubię patrzeć na rekiny. Są takie piękne. Perełki ewolucji. Zupełnie jak koty.

A poza tym to wszystko po staremu.
Mój kot mnie poucza, gdzie powinnam siedzieć. Lósia śpi w amfiteatrze. Krzysiek zbija w garażu skrzynki na jabłka. Jak się dobrze rozłoży takie dzikie jabłka na strychu, to można je jeść do późnej zimy. Sum afrykański śpi w akwarium. W nocy jeż znów nasłał na wełandę. Jak kiedyś nie nasła, to będzie koniec świata.

Miłego dzionka, Kochani.
Miłozwierz przesyła baranki :3
Mój Patronite: https://patronite.pl/milozwierz – jakby kto chciał wspomóc moją artystyczną tułaczkę po tym łez padole to proszę, do woli i dziękuję za każdy grosik 🙂

przedkompem © Magdalena Gałęzia

Dodaj komentarz

© Magdalena Gałęzia | 2018

NIP: 9591558878 | REGON: 021869820 | Polityka prywatności

Wykonanie strony: Małgorzata Skibińska

Top
%d bloggers like this: