Kurkagate – ostrzeżenie

Zawsze się zastanawiam z czego kręgosłup ma mój kot, że się jeszcze zupełnie nie połamał…

Słuchajcie jest smutna sprawa, która spotkała Tabby.
Pani Helenka T., która zajmowała się szyciem walerianowych kurek dla Burasów i spółki przywłaszczyła sobie pieniądze ze sprzedaży zabawek. Konkretnie spowodowała, że pieniądze wpłynęły na konto zajęte przez komornika i (podobno, wedle tłumaczeń tej Pani), komornik pieniądze zajął. Może dla niektórych nie jest to dużo, ale dla Lidzi i dziewczyn (które z pełnym zaangażowaniem stawiają na nogi Koci Dom Seniora), to kwota nie do przeskoczenia: to 2800 złotych. Tymczasem Pani Helenka uroczo się bawi na rozlicznych zagranicznych i rodzimych wyjazdach w gronie przyjaciół. Z Lidzią i dziewczynami z Tabby stanowczo zerwała kontakt. Dalej sprzedaje za to kurki, posługując się wizerunkiem Burasów. Co zrobiła z resztą pieniędzy i ile ich było: nikt nie wie.

Oczywiście zostały wysłane wezwania do zapłaty, ale Pani Helenka ignoruje je. Przed Tabby sprawa w Sądzie. Pani Helenka ma to jednak głęboko w tej części na której siedzi, bo jak się okazało, zdążyła się już sumiennie zadłużyć po raz kolejny. Jest jej więc obojętne, czy Sąd nakaże spłatę.

W Polsce nie ściga się takich bandytów, bo są nieściągalni. W Polsce mamy przyzwolenie na kradzież. Złodzieje nie są w żaden sposób piętnowani. Bywa, że są oklaskiwani za zaradność, a poszkodowanych wyśmiewa się za to, że byli naiwni. Dokąd rzecz jasna wyśmiewający sam nie zostanie oszukany. Wtedy jest: ło matulu, bo kradno!
Pani Helenka T. dalej jeździ sobie na różne wojaże ze znajomymi, potencjalnymi miłośnikami kotków. Coś tu nie gra? No właśnie…

PROSZĘ WAS: NIE KUPUJCIE WIĘCEJ WALERIANOWYCH KUREK „OD TABBY (w cudzysłowie, bo Tabby nie ma z nimi już nic wspólnego)”! NIE NAPYCHAJCIE KABZY TEJ CHCIWEJ PANI!

Wiem, że te zabawki były świetne. Wiem też, że ufaliście mi, kiedy pisałam, że to dla Tabby, że wspólnie ratujemy kociaki. Popełniłam błąd. Zaufałam Pani Helenie T., że szyjąc i sprzedając kurki, odprowadza ona pieniądze dla Burasów. Zaufałam, bo ja sama nigdy nie miałabym serca okraść bezdomnych kotków. Wydało mi się to taką patologią, że nawet nie przypuszczałam, że można to zrobić (szczególnie w wykonaniu osób darzonych zaufaniem przez osoby, które znam, szanuję i cenię). Nie pomyślałam, żeby pilnować chciwej Helenki. Lidzia też o tym nie pomyślała. I stało się. Nie, nie napiszę, że pieniądze z kurek przepadły. Napiszę: Pani Helena T. te pieniądze ukradła, żeby zaspokoić roszczenia osób trzecich i dalej żyć na poziomie. Po prostu.

Przepraszam Was.

Z zasady jestem nieufna, a tu dostałam jeszcze jednego kopa w dupę. Prawie na własnym podwórku. Czuję się podle. I warczę z bezsilności, bo z taką dziką babą nie można zrobić nic. Ona i tak niczego nie odda. I jeszcze bezradnie rozłoży ręce. I powie: nie mam z czego. Widzicie? Komornik mi siedzi…

Coraz bardziej zastanawiam się, czy zaangażowanie Miłozwierza w akcje charytatywne ma w ogóle jakiś sens. Liczba przekrętów zaczyna mię przerastać. Okazuje się, że nawet wśród ludzi których znam, wypadałoby wszystko sprawdzać. Siedzieć im z nosem w dupach i wąchać, czy przypadkiem nie srają cudzą kasą. Czuję się zmęczona. Przygnębiona. Oszukana i brudna.

A przede wszystkim dyszę z bezsilności…

Dziś tak smutno było.
Proszę, nie kupujcie kurek.
Ja mam wszystkiego dość.

Trzymajcie się, Kochani.
Miłozwierz przesyła baranki :3
Mój Patronite: https://patronite.pl/milozwierz 

PS. No i widzicie, czemu na Patronicie wolałam napisać, że stukam na piwo? Bo to jest, kurwa, uczciwe 🙁

spałe © Magdalena Gałęzia

Dodaj komentarz

© Magdalena Gałęzia | 2018

NIP: 9591558878 | REGON: 021869820 | Polityka prywatności

Wykonanie strony: Małgorzata Skibińska

Top
%d bloggers like this: